| |
|
PRZYSTANEK
WOODSTOCK
Byliśmy, widzieliśmy, wróciliśmy.
Kochani było naprawdę cudownie. Nasze stoisko z koszulkami odwiedziło
mnóstwo osób. Przychodziły punki w sterczących irokezach, przychodziły
osoby czyste i brudne, ubrane i na golasa, w butach i na bosaka, z plecakami,
śpiworami, trzeźwi i pijani w sztok, dorosli i dzieci, mali, duzi, ogoleni
i długich piórach, w okularach, w czapkach, z naklejkami przyklejonymi
gdzie się da, z maskami na twarzach, światełkami....- jednym słowem przewinęło
się całe mnóstwo przeróżnych osób, nie mówiąc indywiduów. Ale co warte
zaznaczenia - wszyscy szczęśliwi, z uśmiechem na twarzy - tak ich zapamiętaliśmy!
A my jak to my, cieszyliśmy się z każdej wizyty. Nie ukrywamy jednak,
że największe wrażenie robiły na nas cudowne dziewczyny,
w przepięknych makijażach (patrz foto). Takie makijaże robili w wiosce
Hare Kryszny, która znajdowała się tuż obok głównej sceny. Tam również,
można było za kilka zeta zjeść wyśmienty, ciepły posiłek, z czego oczywiście
nie omieszkaliśmy korzystać.
Super wyglądały również dziewczyny z takimi IROKEZAMI jak widać na poniższej
fotce. My nie mieliśmy takich irokezów, dlatego z zazdrością je podziwialiśmy a czasami jak się udało pstrykaliśmy zdjęcia.
Poza tym:
Poza koncertami można było doświadczyć (a kto chciał, bezpośrednio uczestniczyć),
wielu ciekawych wydarzeń - zwłaszcza w okolicy kranów z bieżącą wodą.
Tam tabuny rozgrzanych do czerwoności golasów, zażywało ukojenia w strugach
zimnej wody. Na mnie wrażenie zrobili ci
którzy docenili walory pobliskiego błotka. Było gorąco, ale super. Wrażeń
"co nie miara". Niezapomniane przeżycie, które będziemy długo,
długo pamiętać - na pewno do następnego "Przystanku". A za każdym
razem patrząc na takie fotki jak zamieszczona obok, będziemy wzdychać,
gdyż było tam wiele pięknych, cudownych dziewczyn.
Na pewno wrócimy tam za rok.
Więcej zdjęć już niedługo. |